2018

"Czerwony kapturek w gotik stajlu"

Maria i Elwirka opowiadają bajkę, bo tak uczyła pani świrolog na zajęciach, co je im Unia zafundowała. Że jak się ma kryzys i problem, to jest taki sposób, żeby sobie napisać bajkę. I ma pomóc. W tej bajce jest i bulterierka Amfa, i dziewczynka zombi. A przede wszystkim jest Czarek, co na Islandię wyjechał. Ale potem wrócił. Zapraszamy na „Czerwonego kapturka w gotik stajlu”.

Maria siedzi z Elwirką na skrzynkach plastikowych, co je ma Elwirka za sklepem do siedzenia, i jara mentolowe. Póki im Unia nie zabroniła. Maria Mania jest sobie zadłużoną wdową i kwiaciarką w zakładzie pogrzebowym. No nie brzmi to za dobrze. Ten śmierci w Marii obecności nadmiar. Jakby to była Marii wina, że były zszedł przedwcześnie. Z powodu metafety nadmiaru. A wcześniej zaciągnął kredyt, bo w papierach miał zdolność. Oprócz kredytów byłego wlecze się za nią dziecko upiór. I upodobanie do niewłaściwych mężczyzn z powodu trudnego dzieciństwa i niewłaściwych wzorców. Ma jeszcze Maria koleżankę, Elwirkę. Maria zapoznała ją na terapii zajęciowej dla kobiet, które wiążą się z niewłaściwymi partnerami. Terapia była po to, żeby przestały się wiązać. Nie przestały.

2017

"Milosc don Perlimplina do Belisy w jego ogrodzie"

Plenerowe słuchowisko i teatr tańca na podstawie tragifarsy Federico Garcii Lorki na placu przed fontanną na Molo w Sopocie

Przedstawienie opowiada historię miłości niemożliwej. Stary Perlimplin za namową swej służącej Marcolfy postanawia wejść w związek małżeński z dużo od siebie młodszą sąsiadką. Zestawienie zaczerpniętej z komedii dell’arte postaci „starca” Perlimplina z młodą, namiętną Belisą w oczywisty sposób prowadzi do komicznych sytuacji. Potrzeby bohaterów, ich charaktery i temperamenty różnią się tak bardzo, że trudno wyobrazić sobie, jak tych dwoje mogłoby być razem. Na oczach widzów farsa niedopasowania staje się miłosną tragedią.

I nie jest tak lekka i błaha, jak się na pozór wydaje…

2016

"Crème Noir"

Ten osobliwy, nietuzinkowy uliczny tryptyk – oparty na wierszach Joyce Carol Oates – jest opowieścią o kobiecym, zawiłym świecie.

Bohaterka wyrusza w wielowymiarową, metaforyczną podróż. Dzieciństwo, dorastanie, a nawet czas życia prenatalnego okazują się drogą budującą samoświadomość jej kobiecej natury. Niestety droga ta wdrukowuje też w nią kody trudne do rozszyfrowania, schematy trudne do przełamania i rany, które zabliźniają się zbyt boleśnie i powierzchownie. Świadomie lub nie, przez całe życie wciera w siebie tytułowy czarny krem. Poszukiwania kobiecej siły nie są w teatrze tematem nowym, ale w tym spektaklu są o tyle nadzwyczajne, że dzieją się w miejscu publicznym. Więź z czymś pierwotnym w kobiecym łonie, głowie i duszy stała się nadwyrężona i wyświechtana przez współczesną cywilizację. Czy zatem bohaterka odnajdzie w tym wszystkim siebie? Czy zetrze z siebie czarny krem? Czy jej podróż daje jakąś nadzieję? Na te pytania widz musi odpowiedzieć sobie sam.

WordPress Theme built by Shufflehound. Copyright © 2019 Mololo